poniedziałek, 1 listopada 2010

Erasmus - Santiago de Compostela...

Katedra z pozycji horyzontalnej, do góry nogami!
ps. uwielbia(łam) leżeć na Obradoiro!

Takk....
Posta tego miałam napisać jakieś... 3 miesiące temu... ale tak wyszło, że nie wyszło... powodów jest kilka...
1. strach przed tym, że to już koniec...
2. strach przed czymś czego wrócić się nie da, co minęło, a co wspaniałe było...
3. głupie tłumaczenie braku czasu...
4. milion innych powodów...

Ale wreszcie zasiadłam i piszę, trochę za późno, bo to forma poradnika ma być dla tych co pojechali do Santiago na Erasmusa, ale może kolejne pokolenia skorzystają!

Nie wiedziałam jak zatytułować posta, więc zrobiłam to w najbanalniejszy sposób...

Co do chaotyczności moich wpisów, to... norma, więc już nawet nie przepraszam...

tak więc od początku!

Wyjazdy wszelkiego rodzaju to... moje życie, tak już mam, że w miejscu za długo nie usiedzę...
Na moich pierwszych studiach możliwości na Erasmusa za wiele nie było... więc zaczęłam drugie :D no i pierwsze pytanie na spotkaniu organizacyjnym na I roku brzmiało:
Ja: Czy można wyjechać na Erasmusa do Hiszpanii?
Marika (najwspanialsza koordynatodka ds. Erasmusa na świecie): nie...
Ja: to co trzeba zrobić, żeby pojechać?
Marika: napisz do mnie maila, to coś wymyślimy!

No i wymyśliłyśmy!
wyguglowałam z 15 hiszpańskich uniwersytetów, napisałam maile do ichnich koordynatorów erasmusowych.. i odezwały się 3. Z 2 za pośrednictwem Mariki UG podpisało umowę - USC (mój univ.) i Tarragona.
Nie wiedziałam co wybrać, Tarragona przemawiała do mnie bliskością do Barcelony, łatwym transportem do Polski i plażą, na minus był kataloński... Santiago... poza tym, że jest na końcu świata... nie wiedziałam o nim nic! absolutnie nic! nawet camino de Santiago nic mi nie mówiło! (ignorantka!)

Wybrałam Santiago (jak dotychczas mój najlepszy wybór w życiu)... nikt kto nie był tam na Erasmusie absolutnie nie jest wstanie mnie zrozumieć, tego co teraz czuję pisząc to, tych wszystkich wspomnień, ducha tego miejsca...tych wszystkich wspaniałych ludzi... znam bardzo dobrze 3 języki, ale absolutnie w żadnym z nich nie jestem w stanie opisać swoich uczuć związanych z Tym miejscem!

Wracając do tematu. Moja sytuacja (jak zwykle) była skomplikowana, ponieważ, nie jechałam do Santiago tylko na Erasmusa, ale i na praktyki, więc przejść z biurem wymiany zagranicznej miałam co nie miara!
ale... wszystko do przejścia, a co nas nie zabije to nas wzmocni!

Jak się tam dostać?
Samochodem - nie polecam... 3000km to dość sporo i drogo
Autokarem - znam takich hardkorowców... ale nie polecam!
Samolotem.... długaaaa droga!
Niestety, poza sezonem letnim połączenia raczej marne są.. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Właśnie sprawdziłam połączenie na marzec, tak w odwiedziny.. z Frankfurtu do Santiago... i NIE MA???!!!?!?!?!?!? nie wiem o co chodzi????????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ok, są chociaż z Alicante... zaraz będę obczajać!
Ogólnie Srajanera nie polecam, nienawidzę tej linii, ale dzięki niej megaaaaaaaaa dużo zwiedziłam (dużo nocy też na lotniskach spędziłam za ich sprawką!)
Polecam za to Wizzaira i Vuelinga! Jak się chce to się znajdzie - więc powodzenia życzę!

Bagaż:
jeśli nie leci się srajanem to nie ma problemu (w wizzerze można mieć 3x32kg za jedyne 45euro)
jejjuuu ogólnie marnie wygląda oferta lotów do Santiago... jestem zrozpaczona!

tak więc polecam zwyczajnie w świecie wysłać paczkę pocztą polską, ekonomicznie, bez priorytetów dochodzi w tydzień!

Kalosze i parasol - przydadzą się! ale Kalosze proponuję wziąć z Polski, a parasol kupić sobie w jednym z wielu 'chinos' czyli sklepików z asortymentem (nie koniecznie 'made in China') wszelkiego ale to wszelkiego rodzaju! za całkiem rozsądną cenę!

Mieszkanie:
niech nikt nie wpada na pomysł mieszkania w akademiku w Santiago... ponieważ z Erasmusów zdzierają mega! normalny Hiszpan płaci za mijsce w pokoju 2 osobowym 60-80 euro, a Erasmus za miejsce w tym samym pokoju płaci 245 euro... bez komentarza - dziękuję!

mieszkania... przeszłam przez 3.
1. 150 euro, pokój wielki, współlokatorki drętwe, zona nueva, 5 supermarketów w okolicy 100 metrów, 4 piętro, kaloryfer (megaaaaaaaaaaa ważne), grzyb mały tylko w łazience, internet pożyczany od sąsiadów.
2. 200 euro, Plaza Galicia, współlokatorzy brudasy, 1 supermarket (drogi) blisko, na uczelnie bliżej, ogólnie miejscówka lepsza, w zimę... byłoby zimno, bo kaloryfera nie było a okna wielkie, grzyb tylko w kuchni, internet w cenie, telefon też, dla odmiany 4 piętro.
3. Miejscówka najlepsza, 150 euro, niestety okno na klatkę schodową, ale... pod drzwiami Katedra!!!!!!! Zona Vieja! współlokator przesymatyczny, miał talent do polskiego, internetu brak, grzyb wszędzie, w łazience gigantyczny, supermarket daleko (ten sam co poprzednio), więc zaoszczędzałam na zakupach :D w zimę... dramat pewnie by było, ale latem polecam...

Tak więc na co należy zwrócić uwagę:
KALORYFER (ogrzewanie)!!!!!!!!!!!!!!
jak daleko do campusu Norte/Sur
współlokatorów, właścicieli,
okno!
ogólnie klimat i dusza mieszkania!
cena pomiędzy 150-200 (mniej - to już jakaś speluna, więcej - zdzierstwo ;))

Ubezpieczenie!
Polecam kartę euro26 razem z kontem w Millennium Bank kartą płatniczą, są na to zniżki no i sama w sobie jest ubezpieczeniem, jak również polecam ISIC, bo ona też jest ubezpieczeniem i na nią też są zniżki. poza tym obowiązkowo Karta EKUZ - bez niej nie ma podstawowej opieki medycznej!

Konto bankowe:
Polecam mBank, konto walutowe w euro. Jest za darmo (miałam płacić 30 zł po roku, ale ni widu ni słychu więc się nie upominam ;P). Wypłaty z all bankomatów na terenie krajów strefy euro za darmooooo!!!

Można też wyrobić konto w banku hiszpańskim, ale bez nr NIE pobiorą od Was opłatę (7euro) po miesiącu. poza tym... ja w ogóle z tego nie korzystałam... a prezenty jakie obiecali... nie dali!
Po przyjeździe:
Należy znaleźć mieszkanie ;P
kupić sobie kartę telefoniczną - warto wziąć zapasowy tel komórkowy z Polski bez simlocka. Jaka sieć? taka jaką ma większość Waszych znajomych! Ceny ogólnie w porównaniu z polskimi są komiczne...
Następnie należy udać się do ORE, czyli Biuro Wymiany Zagranicznej USC koło Plaza Cervantes. Tam podstęplować Confirmation of Arrival, i dostać wyprawkę Erasmusową (która mnie ominęła), czyli plecak, parasolkę i jakieś notatniki oraz mapkę. Później na wydziałach jeszcze fajne teczki rozdawali!

Powinno się też pójść na policję i wyrobić nr NIE, taki hiszpański NIP, na policji. Ostatnio się dowiedziałam, że z tym nr wewnątrz Hiszpanii można latać jako jej obywatel - za pół ceny... nie wiem ile w tym prawdy, ale polecam sprawdzić. Poza tym ten nr do pracy legalnej jest potrzebny!

Po ORE, jak już podbiją też LA trzeba znaleźć swojego koordynatora. Moją koordynatorką była bardzo miłą i pomocna Elena.
Po tym wszystkim polecam pochodzić trochę na zajęcia, aby się rozeznać czy warto i czy nie będzie jakichś zmian do LA. W ciągu miesiąca zalecam się zmatrykulować (przy wydziale filologicznym), mówili, że można później, a później byłą dupa.. i niektórzy mieli megaaaaaaaaaaaa problemy! W UXI (matrykulacja) warto poprosić, aby wprowadzili do systemu Wasz nr tel, później wyniki egzm będziecie dostawać smsem ;)

Jak ktoś przyjedzie na początku września czy lutego to koniecznie polecam intensywny kurs hiszpana! po niem jest jeszcze tydzień przerwy aż się zajęcia zaczną (więc nie należy wierzyć temu co piszą w papierach, że się semestr np.3 września zaczyna, bo to chodzi tylko o kurs.) Piszą też, że nie ma przerwy między semestrami - jest! ale są wtedy egzaminy - mi się udało tak, że akurat miałam ponad tydzień wolnego! ale niektórzy się egzaminowali wtedy!!! aaaaaaaaaaaaa i nie wierzyć plotkom, że na Erasmusie nie trzeba się uczyć! TRZEBA i to sporo! nie ma taryfy ulgowej dla Erasmusów poza słownikiem! Przynajmniej jak tak trafiłam, że nie miałam!!!!! i godzinami przesiadywałam w bibliotece! btw - polecam Concepción Arenal - przy prawie, podczas sesji otwarta do 3 w nocy!, ale uwaga, bo o miejsce w tym okresie trudno!

Internet uczelniany.
Należy się zgłosić na jakimkolwiek wydziale do panów z auli informatycznej, wgrają certyfikat w laptopa i można korzystać logując się za pomocą konta z domeny usc. gg na necie uczelnianym nie działa ;)

Ficha - czyli to ja... dla każdego prowadzącego przedmiot przygotowuje się fichę - czyli kawałek kartonika z podstawowymi danymi i zdjęciem. Później na tej podstawie sprawdzają obecność.
Warto wziąć się zdjęcia legitymacyjne z Polski, bo też do kart bibliotecznych się przydadzą.

Indeksu nie ma, legitymacji szkolnej nie ma.

Jedzenie!
koniecznie należy spróbować:
pulpo,
tortilla espanola,
pimientos de Padrón,
pan con tomate...
i wiele innych!

Clara de limon - piwo z fantą cytrynową (kocham)
calimocho - wino czerwone z colą
Crema de Orujo - kocham!
Liquor cafe - podobno najlepszy w Avante!

Kluby:
Casa das Crechas - foliady środowe są genialne, takie koncerty z muzyką folkową galicyjską na żywo!
Avante - taki... nacjonalistyczny klub z pyszną crema de Orujo i liquor cafe
Agarimo - najlepsze tapas i clara.
Berberecho - w zona nueva - tanie piwo mają ;)
no i wieleeeeeeeeeee innych, ale te były moimi ulubionymi!

Botellon:
czyli na polski - butelkowanie... studencko gł. czwartkowy zwyczaj wielkiego picia na powietrzu w campusie Sur. Przed północą widać tłumy studentów idące w tym kierunku z workami foliowymi pełnymi alkoholu, zapity, worków z lodem i kubeczków plastikowych - bo to kulturka jest ;)widok niesamowity!

Komunikacja miejska!
nie korzystałam, poza dojazdami do Colegio. 90 centów za bilet, który kupuje się u kierowcy zawsze. Poza tym kierowca jest zawsze miły i sympatyczny, poczeka jak biegniesz na autobus, nigdy nie zamknie Ci drzwi przed nosem!

Korzystałam zaś z roweru 'miejskiego'. Kartę wyrobiłąm przypadkiem jak była jakaś akcja w mieście, ale można to normalnie zrobić w ayuntamiento. Kosztuje 10 euro na rok. Przed wyjazdem widziałam, że zrobili więcej punktów w których można brać/odstawiać rowery. ps. na jedną kartę można wziąć więcej niż 1 rower ;) Poza tym w marcu (trochę późno) można było za free wypożyczyć nowy rower od USC - ale trzeba było się szybko jakoś zapisać!

Area Central - i Al Campo - tam mają kapustę kiszoną firmy Rolnik!!!!!!!!!!!!!

Palmera... najlepsze ciastko świata, ale uwaga w tych zwykłych cukierniach (które o dziwo jako jedyne sklepy, są otwarte w niedziele) są takie suche i drogie, zaś na wydziale Edukacyjnym i filologicznym.... są najlepsze na świecie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! a i te bez czekolady są lepsze!

Informacja Turystyczna, polecam brać co miesiąc informator kulturalny - wiele się w mieście dzieje, i dużo np festiwali kinowych, czy spektakli teatralnych jest za free!!!!!!!!!!!!!! Kocham to miasto!!!!!!!!!!!!!!!

Koniecznie musicie iść do Galicia Digital - takie muzeum za free, w 3D i z fajnymi zabawami/doświadczeniami, poza tym można się sporo dowiedzieć! Nie jest nudne!
Polecam też wernisaże i wystawy w muzeum sztuki współczesnej koło Parku Bonaval... no i sam park... ohhh jak tam pięknie!

Eroski jest do 22 + moscatel tani, w Carefurze mają pysznego tuńczyka w sosie pomidorowym, a w Dia serek śmietankowy...
ehh jak tęsknie!

Co do świąt:
Kasztany jeść w okresie przedświątecznym
koniecznie karnawał w Santiago
regionalne święta pobliskich miasteczek - to od hiszpanów trzeba się dowiadywać.
Semana Santa - też polecam Santiago...
jejjuu tyle tego było, że aż nie pamiętam, więc zachęcam do lektury bloga... bo wieleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee miejsc do odwiedzenia/podróżowania w Hiszpanii jest! nie można ominąć Las Fallas w Valencia, i Feria de Abril w Sevilla...

Wpis jak zwykle chaotyczny, ten do tego jeszcze megaaaaaaa długi, jak o czymś zapomnę to proszę o komentarz! Mam nadzieję, że informacje przydatne podałam...
aaa i jeszcze jedno... po powrocie... dramat... depresja postErasmus istnieje i długo się utrzymuje, ale to cena za najwspanialszy rok w życiu!

Polecam, zalecam i żałuję bardzo, że to już koniec!
Santiago i Erasmus to do końca życia część mnie!

I <3 SCQ

aaa i polecam pisanie bloga... mózg to tylko zawodny narząd, który szybko dużo szczegółów zapomina... a blog... będzie i dla wnuków ;)

14 komentarzy:

  1. Wow Magda, rewelacyjny blog. Mimo tego, że nigdy nie byłam na Erasmusie mam do niego ogromny sentyment, bo to dzieki niemu poznałam cudownego faceta, który przyjechał na taką wymianę z Hiszpanii do Polski (ale z pochodzenia jest kubańczykiem). Bloga czyta się świetnie, jest niewykle ineresujący, ze aż sama chętnie wybrałabym się do tego Santiago. Nawet jak wydaje Ci się, że piszesz chaotycznie to swietnie Ci to wychodzi, naprawdę. Życie jest tylko jedno, trzeba korzystac ile sie da, super, że spotkała Cie taka przygoda w życiu. Pozdrawiam bardzo serdecznie. Emilia C.

    OdpowiedzUsuń
  2. Emilka... dzięki wielkie!! takie słowa motywują do pisania... mam już kolejnego bloga w zanadrzu ;)
    ale szkoda, że ten się skończył...
    ps. musimy się wreszcie spotkać :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Magdu Magdu, ja mam komentarz :)
    Oprócz tego, że rozumiem DOSKONALE co czujesz i WIEDZIAŁAM, że bedziesz sie tak czuła - po Santiago nic nie jest takie samo, kocham to miasto, kocham, kocham :)
    Jeśli chodzi o akademik - nie do końca jest tak, że Erasmusi płacą aż tyle, bo:
    -każdy ma prawo do zniżek, tylko Erasmusom nikt tego nie mówi (mi sią udało przypadkiem dowiedzieć)
    -cena za akademik zależy od dochodu w rodzinie na osobę - tu mamy przewagę, bo w Polsce są małe zarobki, w porównaniu z Hiszpanią, więc Polacy dostają zniżki, jeśli już się dowiedzą o tym systemie. Najtańsza opcja to 45 euro od osoby w pokoiku dwuosobowym (jak u mnie - widziałaś :)). Wysyłać dokumenty (zaświadczenia o zarobkach przetłumaczone na polski (samemu można) trzeba wysyłać wieeele miesięcy wcześniej . Wszystko jest na stronce USC, ale chyba tylko po gallego :) można mailować po angielsku z koordynatorami akademika - o dziwo szybko odpisują. Służę pomocą przyszłym Erasmusom, bo przerobiłam ten temat, więc odsyłaj do mnie jak spotkasz jakiś zainteresowanych akademikiem - ale ja chyba polecam mieszkanie z Erasmusami - wiadomo, nikt inny cię tak nie zrozumie :):)
    Buziaki i czekam na nowego bloga!!! AGA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj,

      Jestem mocno zainteresowana znalezieniem taniego lokum w Santiago. Widzę, że jesteś obeznana- bardzo proszę, odezwij się na moj e-mail: muzyka889@o2.pl

      Czekam z niecierpliwością i gorąco pozdrawiam! :)
      Paulina

      Usuń
  4. "Można też wyrobić konto w banku hiszpańskim, ale bez nr NIE pobiorą od Was opłatę (7euro) po miesiącu. poza tym... ja w ogóle z tego nie korzystałam... a prezenty jakie obiecali... nie dali!" - też uważamy, że w takiej sytuacji na Erasmusie lepsze polskie, sprawdzone konto :) Rewelacyjna garść informacji na blogu, gratulacje i pozdrawiamy!
    Redakcja kontostudenta.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. warto zwrócić w Polskich bankach uwagę nielimitowane wypłaty z zagranicznych bankomatów! to bardzo istotne!

    No i dziękuję za pochwały i gratulacje oraz polecam się na przyszłość i pozdrawiam serdecznie,
    magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Też byłam na erasmusie w Santiago. Czytając Twój wpis, aż mi się łezka w oku zakręciła. Cas das crechas... i moje Albaroque. Eh! Baw się tam dobrze i pisz na bieżąco! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Santiago jeszcze czeka na zwiedzanie :)
    Ja tez poznalam mojego lubego dzieki temu, ze byl on Erasmusem w PL
    i teraz przyszlo mi zyc w Hiszpanii :)
    Pozdrawiam !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobnie jak ja...u mnie erasmus w Hiszpanii skonczyl sie ciaza..no i malzenstwem z Hiszpanem. Przypadek? moze troche, ale para jestesmy super, a Esti ma juz 2 lata

      Usuń
    2. Justyno,

      czy mogę mieć pytania do Ciebie odnośnie życia w Santiago? Bardzo bym chciała byś odezwała się do mnie mailowo (muzyka889@o2.pl). Proszę o pomoc i czekam na wieści.

      Pozdrawiam!
      Paulina

      Usuń
  9. Fajny blog, polecam mój - Nauka hiszpańskiego w Szczecinie: www.hiszp-szczecin.ehost.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Przekonaj się jak prosta jest nauka i uwierz w moc nauki hiszpańskiego http://www.sic-egazeta.amu.edu.pl/index.php?t=2737 czy forum. Możemy wybrać sobie język, którego chcemy się uczyć, tryb nauki indywidualny lub w grupie, określić odpowiadający nam rytm uczenia się i porę lekcji, a nawet - spróbować intensywny kurs hiszpańskiego szczecin. Jeszcze niedawno aby nauczyć się język takiego jak hiszpańskiego konieczne było uczęszczanie na prywatne lekcje, lub na kursy stacjonarne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Admin, if not okay please remove!

    Our facebook group “selfless” is spending this month spreading awareness on prostate cancer & research with a custom t-shirt design. Purchase proceeds will go to cancer.org, as listed on the shirt and shirt design.

    www.teespring.com/prostate-cancer-research

    Thanks

    OdpowiedzUsuń